O czym to ja miałem. Acha. Jak to jest, że potrafię znieść ludzi, którzy obgadują mnie za plecami, a ludzi w ten sam sposób oszukujących uczucia a nie słowa nie trawię. To jest coś niesamowitego. Odkrywacie coś strasznego, postanawiacie to NA RAZIE zachować dla siebie. Obserwujecie otoczenie. Nic się nie zmienia, osoba obserwowana niczego się nie domyśla, nie przejawia żadnych oznak żalu za swoje akcje, co więcej, stara się wykreować na osobę która sama została pokrzywdzona.
Buractwo
Na studiach jakoś leci, zajmuję sobie czas efektywnie, żyje się całkiem spokojnie, choć nie ukrywam że kolejka stopniowo aczkolwiek nieubłaganie przyś
Cóż mnie intryguje dalej. Zarejestrowałem się na pewnym kobiecym forum (zajebista sprawa, polecam), gdzie się dowiedziałem, że głównie kobiety mają naprawdę zdrowo poj*** pomysły jeśli chodzi o przeżywanie rozstań. Już pomijam pierdoły w stylu: nie wyobrażam sobie bez niego życia, wielkie mi rzeczy my ass, ale często widzę tematy w stylu: pocięłam się co robić, ew. chcę się zabić kuźwa, co to ma być. Buractwo.
Moje życie ukierunkowuje się nadal na tematy które mnie interesują jednak sztuki i jakiegokolwiek artyzmu w tym ostatnio mało. No, jedyne co to projektuję warszawskie karty miejskie dla znajomych i tyle.
Do usłyszenia